Trasę z Manali do Leh (485 km) zwykły autobus pokonuje w dwa dni. My decydujemy się na minibusa i wariant jednodniowy; oprócz nas jedzie jeszcze 5 turystów. Jedynym mankamentem jest to, że trzeba wyruszyć już o godz. 2 w nocy. Droga zaczyna się mozolną wspinaczką na pierwszą przełęcz – Rohtang La (3.978 m). Jest bardzo zimno, na szczytach leży świeżo-spadły śnieg; z wytęsknieniem czekamy na wschód słońca. Około dziewiątej zatrzymujemy się na śniadanie – chapati i dal (podpłomyki + sos), a do picia chai (bardzo słodka herbata z mlekiem); około 15 na podobny obiad.
W pewnym momencie mijamy znak – ‘ Welcome in paradise of India’ – wjeżdżamy do Ladakh. Dzisiaj jest 15 września, czyli ostatni dzień, kiedy droga jest oficjalnie otwarta i odśnieżana, później wszystko zależy od pogody (zazwyczaj od połowy października do lipca jest nieprzejezdna). Ostatnie promyki słońca podziwiamy z przełęczy Taglang La (5.260 m), jest to druga na świecie co do wysokość przełęcz dostępna do ruchu zmotoryzowanego. Do Leh docieramy około godz. 21, czyli po 19 godzinach jazdy. Trasa, którą przejechaliśmy jest niesamowita – jedna z najlepszych jakie widzieliśmy podczas naszej całej podróży, widoki przepiękne!






witam
w ktora strone w koncu jedzecie? chyba wkradl sie maly blad zamiast Manali chyba Leh co????????
Już poprawione. Dzięki!