Opublikowany
Wrzesień 21, 2009.
Mieszkamy u bardzo miłej ladakh’iej rodziny, nie mają żadnych innych gości, także jesteśmy tylko my i oni. Mamy pokój z widokiem na góry i nieduży ogródek. Tu sezon się już skończył, także jest niewielu turystów, a ceny są niższe. Magdę martwi jedynie to, że wraz z turystami wyjeżdżają sprzedawcy pamiątek, niektórzy do Nepalu a inni na Goa (gdzie właśnie zaczyna się sezon). My zabawimy tu z pewnością do końca miesiąca; jest to nasz pierwszy tak długi przystanek.

Ostatnie dwa dni spędziliśmy w dolinie Nubry – jakieś 80 km od Leh. Droga do Nubry wiedzie przez przełęcz Khardung La na wysokości – bagatela 5.606 m n.p.m. – tym razem jest to najwyższa na świecie przełęcz dostępna do ruchu zmotoryzowanego. Widoki oczywiście bajeczne!


Dzisiaj o 6 rano wybraliśmy się do klasztoru Thiksey, żeby zobaczyć poranne modlitwy; tutaj, podobnie jak w Syczuanie dominuje buddyzm tybetański.



P.S.
Pojutrze idziemy na 7 dni w góry, więc kolejny wpis dopiero w przyszłym tygodniu.
Opublikowany
Wrzesień 17, 2009.
Trasę z Manali do Leh (485 km) zwykły autobus pokonuje w dwa dni. My decydujemy się na minibusa i wariant jednodniowy; oprócz nas jedzie jeszcze 5 turystów. Jedynym mankamentem jest to, że trzeba wyruszyć już o godz. 2 w nocy. Droga zaczyna się mozolną wspinaczką na pierwszą przełęcz – Rohtang La (3.978 m). Jest bardzo zimno, na szczytach leży świeżo-spadły śnieg; z wytęsknieniem czekamy na wschód słońca. Około dziewiątej zatrzymujemy się na śniadanie – chapati i dal (podpłomyki + sos), a do picia chai (bardzo słodka herbata z mlekiem); około 15 na podobny obiad.

W pewnym momencie mijamy znak – ‘ Welcome in paradise of India’ – wjeżdżamy do Ladakh. Dzisiaj jest 15 września, czyli ostatni dzień, kiedy droga jest oficjalnie otwarta i odśnieżana, później wszystko zależy od pogody (zazwyczaj od połowy października do lipca jest nieprzejezdna). Ostatnie promyki słońca podziwiamy z przełęczy Taglang La (5.260 m), jest to druga na świecie co do wysokość przełęcz dostępna do ruchu zmotoryzowanego. Do Leh docieramy około godz. 21, czyli po 19 godzinach jazdy. Trasa, którą przejechaliśmy jest niesamowita – jedna z najlepszych jakie widzieliśmy podczas naszej całej podróży, widoki przepiękne!





Opublikowany
Wrzesień 12, 2009.
Po dotarciu do Delhi ruszamy na północ do regionu Himachal Pradesh. Chcemy zobaczyć dolinę Kinnaur i Spiti, a także znajdujące się tam klasztory. Jednak nasze plany pokrzyżowała pogoda, od trzech dni pada non – stop (mimo, iż monsun powinien był się skończyć z końcem sierpnia) drogi są nieprzejezdne, zostały zablokowane przez spadające głazy. Utknęliśmy w Shimli…



Opublikowany
Wrzesień 2, 2009.
Po Chinach Malezja wydała nam się rajem – nikt się nie pcha, nie pluję, jest czysto i prawie wszyscy mówią po angielsku. Oczywiście nadal jest to Azja, ale różnica jest naprawdę ogromna. W Kuala Lumpur złożyliśmy wnioski o wizę do Indii i wyjechaliśmy na wyspę Tioman, aby na parę dni oddać się błogiemu lenistwu. Wynajęliśmy domek na plaży, leżąc w łóżku słyszeliśmy szum morza, rano podziwialiśmy wschód słońca…Pogoda była w kratkę, ale nam to nie przeszkadzało.

