bezdroża

Ostatni tydzień spędziliśmy głównie w różnych busach na wyboistych drogach północno-wschodniego Syczuanu. Widoki za oknem przepiękne – ośnieżone szczyty gór, porośnięte trawą wzgórza, ciągną się po horyzont łąki, małe wioski z tradycyjnymi, tybetańskimi domami; droga koszmarna – przejechanie 100 km zajmuje 4-5 godzin. Dodatkowo, zawsze istnieje problem z biletami autobusowymi, których brak. Bilety trzeba kupić dzień wcześniej (najlepiej czekać rano jeszcze przed otwarciem okienka), Chińczycy pchają się niemiłosiernie. Zdarzyło nam się, że kasjerka nie sprzedała biletów ‘białym’, chociaż byli pierwsi w kolejce (wśród nich my), tylko swoim rodakom (bocznym wejściem), a dla nas już ich nie było. Generalnie jesteśmy dość mocno zmęczeni Chinami; tutaj załatwienie czegokolwiek przychodzi z trudem. Mamy rozmówki, słowniczek, pokazujemy słowa, tłumaczymy na migi i nic – nie pojawia się nić porozumienia, niektórzy ludzie jakoś nie łapią o co nam chodzi (wcześniej podczas naszej podróży nigdy nie mieliśmy z tym kłopotów).

Ganzi

Around Ganzi

Around Tagong
Okolice Tagong

Brak powiązanych wpisów.

4 Odpowiedzi do “bezdroża”


  • Swietne zdjecia!!!!
    Pozdrawiam i zycze udanej podrozy.

  • Super zdjęcia…..wow..
    pozdrowienia………..z opolszczyzny……

  • Iwona i przyjaciele

    Widoki przepiękne,a opowieść o Chinach rzeczywiście rozczarowuje,mimo wszystko miłych wrażeń i powodzenia !!! Malezja przed Wami, no i w końcu obiecane lenistwo na plaży…. :) Pozdrawiamy !

  • to ciekawe. kołakowski opowiadał, że z japończykami nie było porozumienia, nigdy nie wiadomo czy mówią to co myślą. o chinczykach mówił jednakowoż, że od razu wiadomo, że kiedy kłamią, to kłamią, kiedy kręcą, to kręcą, bo robią to tak samo jak robi się w polsce. pozdro!

Pozostaw odpowiedź