Od paru dni jesteśmy w Granadzie, położonej nad Lago de Nicaragua. Kolonialne domy, zabytkowe kościoły, kolorowe uliczki i zacienione parki sprawiają, że miasto jest wymarzonym miejscem do obserwacji codziennego życia. Nasz hotel mieści się w ponad stuletnim budynku, zaraz obok targu. Tam oprócz ubrań, owoców i kosmetyków, można kupić kury, naprawić buty albo zegarek, wymienić walutę u cambistas – mężczyzn sugestywnie machającymi grubymi plikami banknotów (kurs mają lepszy niż w banku).
Dzisiaj byliśmy świadkami Pierwszej Komunii Świętej. Dziewczynki wystrojone w białe sukienki i lakierki, chłopcy w garniturach i rękawiczkach, wszyscy z radością rozpakowywali przed kościołem drobne prezentu, które otrzymali. Jak się okazało komunię obchodzi się tu w grudniu.
Wczoraj wybraliśmy się na krótką wycieczkę łódką wokół małych wysepek położonych na Lago de Nicaragua – Las Isletas. Większość z nich należy do bogatych elit ze stolicy lub też do obcokrajowców. Nam jednak najbardziej podobały się te niezamieszkałe, porośnięte bujną roślinnością.
Brak powiązanych wpisów.



Ha ! jestesmy pierwsi
a u nas – Święta coraz blizej goraczkowe przygotowania trwaja, zazdroscimy lata….i wolnego czasu….w obecnym kołowrocie to rarytas…Komunia przed Swietami dziwny zwyczaj…a dzwieczynki przystępujące do I Komunii jak w Polsce – małe panny młode….Pozdrawiamy i czekamy na wiecej !
druga ale nie gorsza
ja dzis choinke ubralam…zimy nie ma, ale to co jest w najmniejszym stopniu nie przypomina waszej aury…pozdrawiam!
po raz kolejny przepiekne zdjecia. te z wulkanu sa niepowtarzalne. nie wiem czy kiedys cos takiego zobacze na wlasne oczy wiec milo ogladac przynajmniej waszymi
ASia
ahhh po prostu cudownie !!