Po dotarciu do Delhi ruszamy na północ do regionu Himachal Pradesh. Chcemy zobaczyć dolinę Kinnaur i Spiti, a także znajdujące się tam klasztory. Jednak nasze plany pokrzyżowała pogoda, od trzech dni pada non – stop (mimo, iż monsun powinien był się skończyć z końcem sierpnia) drogi są nieprzejezdne, zostały zablokowane przez spadające głazy. Utknęliśmy w Shimli…
Brak powiązanych wpisów.



Czemu relacje ostatnio takie krókie? Piszcie częściej i więcej
Proszę o to ja, Wasza wierna czytelniczka
Dokladnie zgadzam sie z Magda, dlaczego Wy tak malo piszecie, to wielka szkoda, jestescie w takiej wspanialej podrozy, a relacji prawie brak, czestotliwosc tez zostawia wiele do zyczenia, ostatnio juz przestalam tutaj zagladac, bo ilez mozna czekac na kolejny wpis. Miejcie troche litosci dla tych, ktorzy tu zagladaja i chca Was czytac. Mam takie wrazenie, ze to Maciek glownie pisze, a Magda nie udziela sie wcale. Chcialam juz Wam to dawno napisac dopiero wczoraj jak bylsimy z Magda i Przemkiem na piwie to dowiedzialam sie, ze ona ma podobne odczucia.
Cześć Kasia,
Cieszę sie, że głośno wyrażasz swoje zdanie. Rzeczywiście ostatnio trochę mniej pisaliśmy, ale zarówno pogoda jak i indyjskie jedzenie dały nam się we znaki. Co do wpisów to głównie ja jestem ich autorem, a Magda dokonuje korekty i czasami dodaje coś od siebie.
Przyznam szczerze, że też miałbym ochotę na dobre, zimne piwo – lokalne pozostawia dużo do życzenia.
Pozdrawiam,
Maciek
Piwo Guinnessa pilismy na Covent Garden, niestety po powrocie z Australii nie zdecydowalismy sie zostac w Polsce, posiedzielismy tam tylko 3 miesiace, a teraz do czasu powrotu do Sydney mieszkamy w Londynie. Czekam z niecierpliwoscia na nowe wpisy. Pozdrowienia