Mieszkamy u bardzo miłej ladakh’iej rodziny, nie mają żadnych innych gości, także jesteśmy tylko my i oni. Mamy pokój z widokiem na góry i nieduży ogródek. Tu sezon się już skończył, także jest niewielu turystów, a ceny są niższe. Magdę martwi jedynie to, że wraz z turystami wyjeżdżają sprzedawcy pamiątek, niektórzy do Nepalu a inni na Goa (gdzie właśnie zaczyna się sezon). My zabawimy tu z pewnością do końca miesiąca; jest to nasz pierwszy tak długi przystanek.
Ostatnie dwa dni spędziliśmy w dolinie Nubry – jakieś 80 km od Leh. Droga do Nubry wiedzie przez przełęcz Khardung La na wysokości – bagatela 5.606 m n.p.m. – tym razem jest to najwyższa na świecie przełęcz dostępna do ruchu zmotoryzowanego. Widoki oczywiście bajeczne!
Dzisiaj o 6 rano wybraliśmy się do klasztoru Thiksey, żeby zobaczyć poranne modlitwy; tutaj, podobnie jak w Syczuanie dominuje buddyzm tybetański.
P.S.
Pojutrze idziemy na 7 dni w góry, więc kolejny wpis dopiero w przyszłym tygodniu.
Przeczytaj też:
- ‘Witamy w raju Indii’ – Ladakh Trasę z Manali do Leh (485 km) zwykły autobus pokonuje...






Jakies takie pustynne te widoki,praktycznie nie ma zieleni…tak smutno jakos….chyba ze gory i doliny rekompensują swoja wielkością i grą barw ziemi…u nas kolorowa jesień powolutku się zaczyna….
pozdrowienia !
Cudowne zdjęcia!!! Co za wspaniałe widoki. Mi szczególnie podoba się nastrojowe zdjęcie chłopaka wpatrzonego w jakiś obiekt typu stela, nie mam pojęcia, co to jest.