Pobudka o 4 rano, 2,5 godz. jazdy po koszmarnie wyboistej drodze i o 7 rano zaczynamy podejście na zbocze krateru Kawah Ijen. Idąc stromą ścieżką mijamy mężczyzn niosących kosze wypakowane siarką; ‘Selamat pagi’ – mówimy, a oni odpowiadają ‘pagi’, na ich twarzach pojawia się uśmiech i zainteresowanie. Po około godzinie docieramy na górę, widok trudno opisać, z krateru wydobywają się kłęby dymu, co jakiś czas odsłaniając jego dno, wówczas widać jezioro i pracujących tam robotników.
Stromą ścieżką schodzimy w dół. Siarkowy dym staję się gęstszy i robi się duszno, musimy zasłaniać twarze mokrymi chustami. Mijamy kolejnych robotników mozolnie wspinających się z ciężkim ładunkiem na brzeg krateru.
Na dole praca wre…już od świtu. Robotnicy w trujących wyziewach wydobywają i pakują do koszy siarkę, które następnie na plecach niosą stromą, kamienistą ścieżką na brzeg krateru i dalej w dół ok. 3 km do punktu zbiórki. Waga kosza wynosi od 50 do 80 kg, za 1 kg dostają Rp 700 czyli ok. 20 groszy; dziennie robią dwa kursy. Pomimo tak nieludzkich warunków pracy mężczyźni są bardzo mili i życzliwi.
Po kilkunastu minutach mamy już dość, brakuje nam świeżego powietrza, coraz ciężej się oddycha. Wracamy do góry, nawet z lekkim plecakiem podejście jest męczące. Z ciekawości próbuję podnieść jeden z koszy z siarką, ledwo mi się to udaje, jest koszmarnie ciężki (do teraz mam obolałe ramię). Smutne jest to, iż w XXI wieku ludzie wciąż muszą pracować w takich warunkach.
Brak powiązanych wpisów.







Hej Podroznicy,
Z tej strony Monika (i Kacper) spotkalismy sie na Bali przypadkiem na ulicy w Ubud (zaczepieni przez Was) a potem wspolny obiad w Dewa Warung. Pamietacie?
Ogladamy Wasze zdjecia i mowimy sobie, ze jeszcze tam wrocimy! Tylko, ze my musimy poczekac na kolejne wakacje
BTW zastanawiamy sie z jakiego aparatu korzystacie (obiektywu/ow) bo Wasze zdjecia sa szalenie namacalne!
Pozdrawiam, M&K
Hej!
Pewnie, że pamiętamy. Jak Wam się udał wyjazd? Co do aparatu to używamy Nikona D70 + 18-200mm i jeszcze 50mm/1.8. Mamy też Nikona D40, którego zabieramy jak idziemy w góry(jest lekki).
Pozdrawiamy z Jawy!
Słuchajcie, ten wpis naprawdę robi wrażenie. Niesamowite miejsce i pięknie oczywiście potrafiliście je skadrować. Czytam sobie jaki macie mały obiektyw i wszystko jasne – jeśli chodzi ogólnie o poziom waszych zdjęć….
pozdrawiam.
Kiedy wracacie do Polski? Nie śpieszcie się, tutaj paskudnie.
M.
Przed chwilą znalazłm Waszego bloga i jest rewelacyjny!
My jedziemy w podróż dookoła świata we wrześniu więc Wasza relacja będzie bardzo przydatna!
Już się zabieramy za czytanie!
A zdjęcia wyglądają jak kadry z filmu „Śmierć człowieka pracy”
Świetna seria! Przypomniał mi się rewelacyjny album Sebastião Salgado „Workers”…
Przypominają mi sie stare czasy i biedaszyby w Wałbrzychu – namioty , błoto kręte strome ścieżki i głębokie dziury , w zimę było ciężko .Chłopaki z Indonezji pogodę mają lepszą
jedno tylko wspólne ,ztyrane twarze i paradoksalnie dobry humor . Gratuluje genialnych zdjęć .