Ostatnim miejscem, które odwiedzamy w Peru jest Puno, niewielka miejscowość położona nad jeziorem Titicaca. Stąd płyniemy zobaczyć dwie wyspy. Pierwsza z nich nie jest typowa wyspą – jest to jedna z 50 pływających wysp zbudowanych z trzciny totora przez plemię Uros. Ludzi ci mówią w języku Aymara i są potomkami plemienia, które zaczęło swoją egzystencję na pływających wyspach, aby odizolować się od agresywnych plemion z lądu. Wyspy są niewielkie, na każdej z nich mieszka kilka rodzin, a ich życie jest całkowicie związane z totorą – z niej robią swoje domy, łodzie i pamiątki dla turystów.
Kobiety na wyspie noszą długie warkocze ozdobione dużymi pomponami – włosy stanowią o atrakcyjności kobiety, a ciężkie pompony ponoć pomagają włosom szybciej rosnąć.
Życie na pływających wyspach nie jest łatwe – wieczna wilgoć sprawia, że już u młodych ludzi pojawia się reumatyzm, a długość życia nie przekracza 60 lat – stąd też większość młodych wybiera łatwiejsze życie na lądzie.
Druga wyspa – Taquile – jest położna daleko od lądu. Mieszkańcy mówią w języku Quechua i znani są ze swoich strojów. Uwagę zwracają stroje mężczyzn – każdy nosi czapkę, którą sam sobie robi na drutach. Taka czapka ma znaczenie symboliczne – może oznaczać status społeczny lub też to czy mężczyzną jest już żonaty czy nie.
A my ruszamy dalej – do Boliwii.
Brak powiązanych wpisów.



Piekne zdjecia i bardzo ciekawe komentarze
Pozdrawiam i Powodzenia ! Marta/Towarzystwo Teak break
hejka
ehh takie ladne miejsca zwiedzacie. a bardzo to wszystko skomercjowalizowane?
a u nas zawieje i zamiecie sniezne ( w postaci 7cm). szkoly, college zamkniete. ludzie do pracy nie przychodza, a jak przychodza to wychodza wczesniej, zeby dotrzec do domu przed zmrokiem
. przy czym najlepiej jakby ze soba mieli latarke, cos do jedzenie i do picia i spiwor – na wypadek utkniecia w zaspie. hehe
pozdrowienia
co do komercji to trudno od niej uciec – takie czasy. W tych wioskach ludzie żyją ‘głównie’ z turystów. Inaczej pewnie już dawno wynieśliby się do wygód miast.
Ech… ci sami ludzie na waszych zdjeciach i na naszych… nawet tak samo ubrani… nie moge sie oprzec wrazeniu, ze widze starych znajomych! Pewnie nawet nie wiedza, ze ich twarze dla wielu beda juz teraz „znajome”