Rucu Pichincha – 4.700 m n.p.m.

Ekwadorczycy nie obchodzą Wigilii tak uroczyście jak my. W hostelu, w którym mieszkamy zauważyliśmy, iż cała rodzina zebrała się dopiero późnym wieczorem na wręczanie sobie prezentów, nie było wcześnie wspólnego posiłku tak jak ma to miejsce w Polsce. Natomiast przez kolejne dwa dni trwały odwiedzimy bliskich i przyjaciół. Tutaj w okresie świątecznym sklepy są otwarte, a ruch na ulicach jest większy niż w zwykłe dni – tak jakby każdy chciał nadrobić wszystko to, na co normalnie nie ma czasu – wesołe miasteczko, lody, wspólna wycieczka. Oczywiście wszyscy są odświętnie ubrani.
W pierwszy dzień świat wybraliśmy się z samego rana zobaczyć krater wulkanu Pululahua. Wulkan zapadł się tworząc piękną, ogromną, zieloną dolinę otoczoną górami.

Pululahua

W drugi dzień świat wdrapaliśmy się na Rucu Pichincha – 4.700 m n.p.m.!!! Kolejką – teleferiQo wjechaliśmy na Cruz Loma – 4.100 m, a następnie przez 3 godziny wspinaliśmy się na szczyt. Pogoda nie do końca nam się udała, ponieważ były chmury i na szczycie nic nie widzieliśmy. Za to po drodze czasami się przejaśniało i mogliśmy podziwiać widoki. Podobał nam się szlak, początkowo wśród wysokich traw – trochę jak w Bieszczadach na połoninach, później bardziej skalisty. Na takiej wysokości człowiek szybciej się męczymy i czasami ciężko złapać oddech.

Rucu Pichincha

Wczoraj byliśmy w Otavalo, miejscowości położonej na północ od Quito. W każdą sobotę to małe miasteczko zamienia się w ogromny targ, gdzie każda ulicę wypełniają stragany. Jest tu wszystko – owoce, zwierzęta, a przede wszystkim pełno lokalnych tkanin, ubrań i biżuterii.

Otavalo

Otavalo

Po południu wracamy do Quito, ulice są puste – już po świętach…

Przeczytaj też:

  1. truskawki w Quito Pobudka rano, przesiadka w Panama City i jesteśmy w Ameryce...

2 Odpowiedzi do “Rucu Pichincha – 4.700 m n.p.m.”


  • Iwona i przyjaciele

    Znowu piekne zdjecia i fajny opis ! Bardzo ciekawie Was sie czyta i oglada. Przegladalam jakies inne blogi z podrozy dookoła i Wasz wydaje mi sie najbardziej czytelny, ciekawy,po prostu taki przejrzysty…. :-) :-) Brawo, brawo ! Te prawie 5000 metrow n.p.m – to nie lada osiagniecie,wyczyn, podziwiamy ! Jak gorskie kozice, nie ma co ;-) Przechodzone wzdluz i wszerz Tatry i Bieszczady dodaly kondycji. Pozdrawiamy i przesylamy buziaki !

  • maciek, puscilem zyczenia urodzinowe i swiateczne esemesem na twoja komorke, jednak nie dotarly; wrzucam wiec na bloga prywate — iwona i przyjaciele maja racje, ale zadam wiecej, wiecej bloga, moze byc blaga, byle wiecej! siedzimy w warszawie, chcemy wiedziec ze snicie juz po hiszpansku albo ze jakas heca was–Podroznikow–spotkala.

    Zeby cie zmotywowac przygotowalem honorarium — za kazde slowo place jeden grosz. Iwona i przyjaciele — przebijajcie stawke!

    Kochani, bawicie sie do kwadratu i niech tak zostanie, w sylwestra i do konca wycieczki.

    Pokłon

    łf

Pozostaw odpowiedź