Z Uyuni wyjeżdżamy na trzydniową wycieczkę jeepem po bezdrożach Boliwii. Pierwszego dnia docieramy do Salar de Uyuni (zajmuje powierzchnię 10,582 km², co czyni go największym solniskiem świata). Robi na nas niesamowite wrażenie, jest ogromne, ciągnie się aż po horyzont. Z niedowierzania sprawdzamy biała powierzchnię – jest słona.
Po dwóch godzinach drogi wyrasta przed nami wyspa – Isla de Pescado (wyspa na pustyni solnej?!). Rosną na niej potężne kaktusy. Noc spędzamy w hotelu zbudowanym z cegieł solnych; podłoga na korytarzu i w pokojach pokryta jest solą. Następnego dnia widzimy pierwsze flamingi nad Laguną Canapa; dostojnie kroczą w płytkiej wodzie jeziora.
Sama droga, mimo, iż jest mecząca sprawia nam olbrzymią radość, widoki za oknem są imponujące – pustynne równiny, ośnieżone szczyty gór, kolorowe laguny.
Wieczorem dojeżdżamy do najpiękniejszego jeziora – Laguny Colorada – jest różowe. Nie możemy się na nie napatrzeć.
Powoli zachodzi słońce i pojawiają się pierwsze gwiazdy, w nocy niebo tutaj mieni się tysiącem gwiazd. Ostatni dzień wycieczki zaczynamy pobudką o 4 rano – jedziemy zobaczyć gejzery, a później do granicy z Chile. Około południa docieramy do San Pedro de Atacama. Więcej zdjęć w naszej galerii na Flickr.
Brak powiązanych wpisów.







Hola Chicos:)
No piękne zdjęcia znowu:) Sąsiadko, zdjęcie Maćka w locie – boskie!!! Czy dochodzą do Ciebie moje maile???
Jak tak się naoglądam i naczytam na tej Waszej stronce, to mam odruch wyciągania plecaka z szafy i rozpoczęcia pakowania:)
Póki co spakuję się na początku marca – Hiszpania wzywa. Pora sprawdzić czy faktycznie zapach pomarańczy jest nieodłączny dla zimowej pory w Andaluzji:)
Ściskam Was mocno:)
Czesc ! Jak zwykle super zdjecia, super widoki. Przezycia tez niekulawe…..Bardzo jestescie radosni i szczesliwi, co widac na zalaczonych zdjeciach, za ktore dziekujemy
Fajna ta Wasza podroz…..Pozdrawiamy i sciskamy, buziaki
******
Niedawno odkrylam Wasz blog i zagladam tu regularnie. My narazie jestesmy na azjatyckim etapie naszej podrozy, ale gdzies od wrzesnia bedziemy w Ameryce Poludniowej wiec czytam wasze relacje i ogladam zdjecia z przyspieszonym biciem serca. Pozdrawiam