W końcu Nowa Zelandia!
Naszym domem na następne trzy tygodnie będzie Jucy Crib – www.jucy.co.nz, z zewnątrz wygląda jak zwykły van, chociaż zdradza go jaskrawy kolor, w środku natomiast jest rozkładane łóżko, kuchenka, lodówka i mały zlewozmywak. Pakujemy cały nasz dobytek do samochodu i ruszamy na północ, na Cape Reigna. Na drodze duży ruch – są Święta, a tu mają wolne aż przez 4 dni. Pierwszą noc spędzamy w Bay of Islands, z głównej drogi zjeżdżamy na ‘Milion Dollar View Road’ (już sama nazwa zwraca nasza uwagę, więc jedziemy). Widoki faktycznie są rewelacyjne, wszędzie jest tak zielono…
Łóżko w samochodzie to pełen luksus w porównaniu z naszym namiotem. Dużą frajdą jest olbrzymi szyber dach ponad naszymi głowami – przed zaśnięciem oglądamy gwiazdy. Następnego dnia dojeżdżamy na ‘Ninety Mile Beach’ (90 km długości) ma się wrażenie, że plaża ciągnie się w nieskończoność, jest piękna! Można po niej jeździć samochodem, trzeba tylko uważać na przypływy
.
Po południu docieramy na przylądek – widoki są niesamowite, wracamy tu jeszcze następnego dnia na wschód słońca.
Nie wiem jak wygląda reszta Nowej Zelandii, ale póki co jest bajkowo!





