Od paru dni jesteśmy w Granadzie, położonej nad Lago de Nicaragua. Kolonialne domy, zabytkowe kościoły, kolorowe uliczki i zacienione parki sprawiają, że miasto jest wymarzonym miejscem do obserwacji codziennego życia. Nasz hotel mieści się w ponad stuletnim budynku, zaraz obok targu. Tam oprócz ubrań, owoców i kosmetyków, można kupić kury, naprawić buty albo zegarek, wymienić walutę u cambistas – mężczyzn sugestywnie machającymi grubymi plikami banknotów (kurs mają lepszy niż w banku).
Dzisiaj byliśmy świadkami Pierwszej Komunii Świętej. Dziewczynki wystrojone w białe sukienki i lakierki, chłopcy w garniturach i rękawiczkach, wszyscy z radością rozpakowywali przed kościołem drobne prezentu, które otrzymali. Jak się okazało komunię obchodzi się tu w grudniu.
Wczoraj wybraliśmy się na krótką wycieczkę łódką wokół małych wysepek położonych na Lago de Nicaragua – Las Isletas. Większość z nich należy do bogatych elit ze stolicy lub też do obcokrajowców. Nam jednak najbardziej podobały się te niezamieszkałe, porośnięte bujną roślinnością.







