Lecimy na wyspę Kei Kecil, położoną w odległym rejonie Indonezji zwanym Maluku; chcemy trochę odpocząć. Po dwóch przesiadkach i nocy spędzonej na lotnisku siedzimy w niewielkim samolocie do Tual, który znajduje się na Kei. Oprócz nas leci jeszcze jeden ‘biały’, jak się później okazało jedyny turysta jakiego spotkaliśmy przez cały pobyt tutaj. Z lotniska, który stanowi jeden pas startowy i mały domek o wymiarach 3×3 m jedziemy na plaże Pasir Panjang (długa plaża). Zostajemy na tydzień.
Mieszkamy u Evelin, która wynajmuje nam pokój w drewnianym domu, krytym liśćmi z palm, warunki są dość spartańskie, ale nam to nie przeszkadza, mamy widok na morze i plażę. Plaża jest wyjątkowa – piasek biały i niewiarygodnie drobny – jak mąka, woda błękitno-turkusowa i palmy. Najlepsze jest to, że oprócz niedziel (bo wtedy przyjeżdżają ‘miastowi’) całą plaże mamy tylko dla siebie
Ludzie są tu bardzo mili, wzbudzamy ich zainteresowanie, stanowimy niecodzienny widok.
Dni upływają nam na spacerach, opalaniu, kąpielach i zachodach słońca. Evelin jest dobrą kucharką, także rozkoszujemy się kuchnią indonezyjską, świeża ryba i owoce morza są wspaniałe. Nabieramy energii na dalszą podróż.






