kalendarz na kwiecień

Dziękujemy wszystkim za nadesłane propozycje miejsc, gdzie warto się wybrać na urlop. Na pewno skorzystamy w przyszłości. My jeszcze nie mamy zaplanowanego urlopu, bo zazwyczaj plan powstaje na kilka dni przed wyjazdem ;-). O tym jak zazwyczaj podróżujemy po Europie już niedługo, a teraz tapeta na kwiecień – w wersji polskiej i angielskiej.

tongariro

Mount Cook

Prognoza pogody na następne parę dni w regionie Fiordland nie jest najlepsza – zimno i deszcz, a nam zostało już tylko parę dni w Nowej Zelandii. Postanawiamy pojechać w głąb południowej wyspy, w region Mt. Cooka – najwyższej góry w Nowej Zelandii. Już po kilkudziesięciu kilometrach na północ znikają chmury i pojawia się słońce. Po drodze śpimy nad rzeką, w nocy robi się bardzo zimno, rano na szybach jest szron (jest już za zimno na spanie w samochodzie). Jednak na niebie nie ma ani jednej chmurki – widoki są przepiękne.

New Zealand - Mount Cook

New Zealand - Mount Cook

W przeddzień wyjazdu fundujemy sobie kąpiel w gorących źródłach, a potem ruszamy do Queenstown. Miasteczko jest rewelacyjnie położone – nad jeziorem, wśród gór, w pewnym momencie zaczyna sypać śnieg – tu też dotarła już zima. Czas ruszyć w cieplejsze rejony, za dwie godziny mamy lot do Sydney.

górskie papugi

Z Kaikoury jedziemy przez Oamaru i Dunedin na półwysep Otago. Po drodze oglądamy żółtookie pingwiny, jednak nie robią na nas większego wrażanie – są dość małe. Za to lwy morskie na jednej z plaż Otago są olbrzymie i wzbudzają nasz respekt. Jednemu z nich chyba znudziła się sesja fotograficzna, bo trochę nas pogonił – byliśmy zaskoczeni jak szybko potrafią się poruszać.

New Zealand - South Island

Dalej kierujemy się na południe w region Catalins – plaże, klify, latarnie morskie i do tego niewiele turystów.

New Zealand - South Island

New Zealand - South Island

Zostalibyśmy tam dłużej, jednak na najbliższe dni zapowiadają dobrą pogodę w Fiordland, a my chcemy iść tam w góry, więc postanawiamy skorzystać ze sprzyjającej nam aury. Z samego rana ruszamy w kierunku Te Anau – no prawie, gdyż cała szerokością drogi idzie stado owiec. Za nimi jedzie jeepem ich właściciel wraz z trzema niewielkimi psami na pace. Gdy owce gubią drogę psy zeskakują i je zaganiają; robią to bardzo sprawnie. W końcu udaje nam się jakoś je wyminąć.

New Zealand - South Island

W Te Anau robimy zakupy, zostawiamy samochód i ruszamy na trzy dni w góry, na Kepler Track. Na szlaku śpimy w chatkach, ponieważ noce są już zbyt zimne na namiot. Kepler Track jest jednym, z tzw. Great Walks; w sezonie noclegi trzeba rezerwować kilka dni, a nawet tygodni wcześniej, do tego są trzy razy droższe niż poza sezonem. Na szczęście dla nas sezon skończył się dwa dni temu, co prawda w chatkach z tego powodu odcięto dopływ prądu i wody, a także ogrzewanie, no ale jest taniej i nie ma tak dużo ludzi. Sam szlak jest bardzo widowiskowy, szczególnie jego alpejski odcinek.

New Zealand - South Island

Drugiego dnia rano budzi nas słońce i krzyki papug Kea; Kea to górska papuga występująca tylko w tym regionie – bardzo kolorowa i towarzyska.

New Zealand - South Island

New Zealand - South Island

A tu kolejne zdjęcie z cyklu wieczór w podróży.

New Zealand - South Island

wschód słońca

Po wizycie w Wellington i nocy na parkingu portowym płyniemy promem na południową wyspę (przeprawa promowa dostarcza niesamowitych widoków). Tam ruszamy w kierunku parku Abel Tasman. W parku, przez dwa dni podróżujemy kajakiem morskim (śpimy pod namiotem). W biurze, w którym go wynajmujemy przechodzimy krótki instruktaż – co i jak. Następnie wodna taksówka zawozi nas wraz z kajakiem do parku. Kajak okazuje się dość pojemny, po spakowaniu naszych rzeczy zostaje jeszcze wolne miejsce. Samo kajakowanie okazuje się dość proste, trzeba jednak uważać, o jakiej porze dnia gdzie się wpływa – różnica między przypływem i odpływem dochodzi tutaj do ok. 6 m i będąc nieuważnym można nieźle utknąć gdzieś w głębi plaży lub stracić kajak.

New Zealand - South Island

New Zealand - South Island

Po kajakach kierujemy się na wschodnie wybrzeże, do miejscowości Kaikoura – droga prowadzi początkowo przez jesiennie kolorowe winnice, a później dochodzi do wybrzeża i jedziemy wzdłuż czarnej plaży!

New Zealand - South Island

Magda zauważa na skałach foki – zatrzymujemy się i zaczyna się sesja fotograficzna 😉

New Zealand - South Island

Z Kaikoura organizowane są wycieczki, których celem jest oglądanie wielorybów w ich naturalnym środowisku, albo ze statku albo z samolotu. Zobaczyć wieloryba…choć pokusa jest ogromna, musimy odpuścić, jest to dla nas spory wydatek (140 NZD – ok. 280 PLN od os.), może następnym razem…
Dzisiejszy wieczór spędzamy w pralni – jak romantycznie 😉 Są gniazdka, więc czekając na pranie ładujemy sprzęt.

New Zealand - South Island

Później, jak prawie co noc, szukamy miejsca do spania ‘na dziko’. Strategia jest taka – od około godz. 16 (o godz. 18 jest już ciemno) zaczynam się rozglądać, czasami przed lub za jakąś niewielką miejscowością trafi się miejsce piknikowe bez tabliczki ‘no camping or overnight sleeping’; generalnie nie jest prosto. Czasami się udaje, a czasami nie. Tym razem trafiliśmy w dziesiątkę – nad samym morzem! Wschód słońca był przepiękny.

New Zealand - South Island

New Zealand - South Island

w głębi lądu

Po wizycie na północy i krótkim przystanku w Auckland jedziemy na przylądek Coromandel po więcej morza, plaż i zachodów słońca.

New Zealand - North Island

New Zealand - North Island

Przez kilka dni podróżujemy od plaży do plaży, kończą na Hot Water Beach, gdzie w czasie odpływy spod piasku wypływa ciepła woda, a wszyscy kopią sobie doły, takie ‘wanny’ z ciepła wodą.
Następnie ruszamy w głąb lądu przez Rotarua i Taupo do parku Tongariro, gdzie wybieramy się na Tongariro Crossing – jednodniowy szlak między wulkanami. Wspinamy się na Mt Ngauruhoe (2.287 m), Górę Przeznaczenia z Władcy Pierścieni. Podejście na wulkanu jest strome i mozolne – dwa kroki w przód, jeden w tył. Widok ze szczytu rekompensuje męczącą wspinaczkę – jesteśmy ponad chmurami!

New Zealand - North Island

New Zealand - North Island

Wieczorem moczymy się w termalnych basenach. Dalej zmierzamy na zachód, żeby zobaczyć Mt Taranaki. Jedziemy droga zwaną Forgotten World Highway, która wieje się pomiędzy zielonymi pagórkami i małymi wioskami. Na całej 150 km trasie nie ma ani jednej stacji benzynowej. Pod Mt Taranaki docieramy na zachód słońca.

New Zealand - North Island

P.S.
Dużym zaskoczeniem w NZ jest brak darmowego Internetu. Nawet w kawiarniach z wifi trzeba ekstra płacić za dostęp – kilka dolarów za pół godziny. I tak jeździmy powoli po niemalże każdej większej miejscowości szukając niezabezpieczonego sygnału – czasami się udaje 😉

wyspa północna

W końcu Nowa Zelandia!
Naszym domem na następne trzy tygodnie będzie Jucy Crib – www.jucy.co.nz, z zewnątrz wygląda jak zwykły van, chociaż zdradza go jaskrawy kolor, w środku natomiast jest rozkładane łóżko, kuchenka, lodówka i mały zlewozmywak. Pakujemy cały nasz dobytek do samochodu i ruszamy na północ, na Cape Reigna. Na drodze duży ruch – są Święta, a tu mają wolne aż przez 4 dni. Pierwszą noc spędzamy w Bay of Islands, z głównej drogi zjeżdżamy na ‘Milion Dollar View Road’ (już sama nazwa zwraca nasza uwagę, więc jedziemy). Widoki faktycznie są rewelacyjne, wszędzie jest tak zielono…

New zealand - north

New zealand - north

Łóżko w samochodzie to pełen luksus w porównaniu z naszym namiotem. Dużą frajdą jest olbrzymi szyber dach ponad naszymi głowami – przed zaśnięciem oglądamy gwiazdy. Następnego dnia dojeżdżamy na ‘Ninety Mile Beach’ (90 km długości) ma się wrażenie, że plaża ciągnie się w nieskończoność, jest piękna! Można po niej jeździć samochodem, trzeba tylko uważać na przypływy ;-).

New zealand - north

New zealand - north

Po południu docieramy na przylądek – widoki są niesamowite, wracamy tu jeszcze następnego dnia na wschód słońca.

New zealand - north

Nie wiem jak wygląda reszta Nowej Zelandii, ale póki co jest bajkowo!

New zealand - north