zmiana planów

Ogromna komercjalizacja Nepalu oraz brak sił i chęci na kolejne piesze wędrówki sprawia, że zamiast w góry kierujemy się z powrotem do Indii w stronę Radżastanu. Ponownie odwiedzamy Varanasi, gdzie łapiemy pociąg do Delhi.

Varanasi

‘Hello, I am here’

Varanasi to dla Hindusów święte miejsce; przybywają tu z całych Indii, aby zażyć oczyszczającej kąpieli w świętej rzece Ganges lub też skremować i oddać rzece prochy swoich bliskich. Już drugi dzień z rzędu zrywamy się jeszcze przed świtem (5 rano!) i ruszamy nad rzekę. Położenie ghat’ów (schody schodzące do rzeki, używane do kąpieli) na zachodnim brzegu sprawia, że to właśnie o wschodzie jest tu najładniej, a poza tym po godzinie 8 upał staje się nie do zniesienia.
Turysta w Varanasi nie ma lekkiego życia, gdyż ciągle jest przez kogoś zaczepiany – przejażdżka łodzią, świeczka, pocztówka… ‘Hello, I am here. You want a boat? – No. – Maybe tomorrow…?’ I tak gra się toczy, turyści wymyślają coraz to nowe powody, dla których czegoś nie kupią a sprytni sprzedawcy powody, dla których dana rzecz jest nam niezbędna. Jednak nam to nie przeszkadza. Najzabawniejsze są dzieci, które od jednych turystów wyłudzają obce monety, tylko po to, żeby u kolejnych wymienić je na rupie – są dobrze zorientowane w kursie euro 😉

Varanasi

Varanasi

Varanasi

Varanasi