Już z samolotu widać jak rozległe jest Sydney – miasto ciągnie się kilometrami. Na przedmieściach prawie nie ma wysokiej zabudowy, wszędzie są tylko niskie domki mieszkalne. My zatrzymujemy się u znajomego w Haberfields – jak w każdej dzielnicy i tu jest małe centrum z kawiarniami i restauracjami. Centrum Sydney to głównie port i jego okolice, nad starymi budynkami górują wielkie biurowce. To, co rzuca nam się w oczy to ludzie na ulicach – w większości Azjaci – można pomyśleć, że jest się w Azji.
Przez kilka dni zwiedzamy – najbardziej podoba nam się rejon Darling Harbour – szczególnie o zachodzie słońca, gdy port odbija się w wysokich wieżowcach.
Będąc w Sydney nie można nie wybrać się na jedną z plaż – my odwiedzamy aż trzy – Manly, Bondi i Coogee; jest ciepło, przyjemnie, chociaż jest już prawie zima to woda nadal ma 21 stopni.
Wypożyczamy samochód i robimy sobie kilkudniową wycieczkę na północ, wzdłuż wybrzeża, szukając idealnej plaży
Jazda samochodem po Sydney jest koszmarna – w zależności od pory dnia skrajny pas ruchu staje się parkingiem, na słupach pod znakami drogowymi umieszczona jest cała masa tabliczek z napisami skierowanymi do kierowców np. w pobliżu szkoły jest ograniczenie do 40 km/h, a pod nim – w godz. 8 – 9.30 i 14 – 15.50 w dniach szkolnych, przy tak dużym ruchu człowiek nie nadąża z ich czytaniem! Nie mówiąc już o tym, że bez dobrej mapy czy GPSa poruszanie się po plątaninie ulic jest jak błądzenie po labiryncie.
Jesteśmy w Blue Mountain, górach położonych niedaleko Sydney – okolica przypomina trochę Wielki Kanion, tylko jest dużo więcej zieleni. Niestety popsuła się pogoda, cała noc pada deszcz – śpimy w samochodzie.
Pojutrze lecimy na tydzień na północ Australii do Darwin, a później ruszamy do Indonezji. Jeszcze nie udało nam się zobaczyć kangurów…
Brak powiązanych wpisów.




Super ! Miejmy nadzieje ze uda sie Wam i nam, zobaczyc kangury
a pelikany tez ladne i egzotyczne ! Milego i ciekawego zwiedzania
Australii ! Pozdrawiamy !
Mam nadzieje, ze mieliscie okazje przejsc na druga strone mostu. Tam jest najpiekniejszy widok na miasto, a nie wiadmo czemu malo ktory turysta tam dociera.
Może dlatego, że most jest długi i idzie się w spalinach. My byliśmy tam już dość późno po zachodzie, wiec i tak nie było szans na jakąś dobrą foto…zawróciliśmy w połowie. Ale zawsze warto zostawić sobie coś na następny raz