Dotarcie z Varanasi do Katmandu zajmuje nam prawie dobę. Lokujemy się w turystycznej dzielnicy Thamel, która przypomina Khao San z Bangkoku; wszędzie pełno kramów z pamiątkami, biur podróży, hoteli i restauracji. Cenny dużo wyższe niż w Indiach, a przecież nepalska rupia jest słabsza niż indyjska; z drugiej strony co się dziwić, w końcu jesteśmy tu w szczycie dość krótkiego sezonu. Mamy nieodparte wrażenie, że tutaj liczą się tylko i wyłącznie pieniądze, które każdy stara się z nas wycisnąć na każdym kroku.
Z mieszanymi uczuciami kierujemy się jutro w góry – może tam odnajdziemy tą lepszą stronę Nepalu…
P.S.
Następny wpis po powrocie do Katmandu czyli za jakieś 8-15 dni.
Brak powiązanych wpisów.



Powodzenia!
miłego łazikowania
najprzyjemniejsza rzecz na świecie, tylko tak iśc, iść i iść.